Przejdź do głównej zawartości

dalej nic



Zodiak – cykl natury

Dziś opowiem Wam o zodiaku jakiego pewnie nie znacie. W naszej upraszczającej i zniekształcającej wszystkie co bardziej złożone treści kulturze skrojonej pod gust masowego odbiorcy zodiak jest utożsamiany z gwiazdami. Są więc na niebie jakieś gwiazdozbiory, których jest dwanaście, choć czasem ktoś „odkrywa” jakiś dodatkowy, i nazywa się je znakami zodiaku, czy nie tak? Otóż nie! Znaki zodiaku nie mają nic wspólnego z gwiazdozbiorami, poza nazwami, które w starożytności od nich zapożyczyły. Zodiak opiera się więc nie na gwiazdach, a na jednej konkretnej gwieździe – na naszym Słońcu. Opowiada jego drogę w ciągu roku po ekliptyce, o porach roku na Ziemi wyznaczanych przez najważniejsze punkty zwrotne w podróży Słońca:

  • Równonoc Wiosenna – początek wiosny, to czas kiedy Słońce wkracza do znaku Barana
  • Przesilenie Letnie – początek lata, czas kiedy Słońce wkracza do znaku Raka
  • Równonoc Jesienna – początek jesieni, czas kiedy Słońce wkracza do znaku Wagi
  • Przesilenie Zimowe – początek zimy, czas wejścia Słońca do Koziorożca

To te właśnie punkty na drodze Słońca zawsze wyznaczały podział ekliptyki i roku zwany Zodiakiem. Gwiazdozbiory w czasach kiedy przyjmowano nazwy znaków obowiązujące do dziś były akurat w tle w tych odcinkach ekliptyki, z czasem jednak w wyniku precesji przesuwają się, co jednak dla drogi Słońca nie ma znaczenia.

Dlaczego znaków zodiaku jest 12? Jest to efekt połączenia cyklu słonecznego z księżycowym i obserwacji, że pomiędzy kolejnymi punktami zwrotnymi na drodze Słońca zachodzą 3 cykle księżycowe, czyli miesiące. Jak wiadomo zbieżność cyklu księżycowego ze słonecznym nie jest idealna, a rozdzwięk powiększył się kiedy przyjęliśmy kalendarze opierające się na cyklu słonecznym, ale bez przywiązania do dat równonocy i przesileń.

Baran – pierwszy cykl księżycowy wiosny, pierwszy miesiąc wiosny, pierwszy obieg księżyca wiosny. „Pierwszość” znaku w astrologii nazywana jest kardynalnością. Znaki kardynalne to te które mają moc zaczynania nowego, inicjowania, uruchamiania działań w nowym kierunku.



Guru można odróżnić po tym, że jest w centrum. Że ważniejsze od treści jego nauk jest to, że to on to mówi. Że nie jest czystym kanałem, a postacią w której boskość kumuluje się a nawet ją generuje.

Kiedy masz coś do przekazania, to to jest najwazniejsze – możesz korzystać z różnych form, także takich, gdzie jesteś gadającą głową w tv, ale gdy jesteś tylko kamałem dla przekazu to to się czuje. Ludzie zastanawiają się nad Twoimi słowami, a nie zachwycają Tobą. A nawet jeśli czasem, to wciąż czuć, że to nie o Ciebie tutaj chodzi, że jest coś w czego służbie jesteś i w każdej chwili ta służba może się zakończyć, a Ty znów będziesz „zwykłym” człowiekiem.

Jakakolwiek będzie moja droga w byciu kanałem dla wiedzy, sztuki i zmian, także jeśli wyniesie mnie na sceny, ekrany, czy mównice... kiedy będę się spotykać z ludźmi to tylko po to by z nimi usiąść w kręgu, w pozycji równości, w otwartości na spotkanie partnerskie a nie nauczycielskie. Potrzebna jest granica między tym kiedy mówię z przekazu, śpiewam, trzymam przestrzeń, a tym kiedy już potem wracam do mojego zwykłego „ja” i spotykam się z ludźmi tak jakby tamto nie było mną. Bo tak naprawdę nie było. Jeśli nawiedziła mnie boskość, przemówił przeze mnie Duch, byłam w służbie wspólnoty, to z chwilą gdy to się kończy przestaje mieć jakiekolwiek pretensje do wyjątkowości. Nadal jest we mnie boskość, dokładnie taka sama jak w każdym innym. Jest we mnie też to wszystko co czyni mnie jednostką, moje talenty i wyzwania, cechy osobowości, czy temperament.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Post o niczym

nic nie mam do powiedzenia